Rzeszów: zamordował psycholog w zakładzie karnym. Rozmowa z płk. Pawłem Moczydłowskim

Podziel się z innymi

Artur R. tymczasowo aresztowany zamordował psycholog w zakładzie karnym. Mężczyzna kilkunastokrotnie ugodził ją nożyczkami w szyję. Kobieta pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarła. Dramat rozegrał się z zakładzie karnym w Rzeszowie. Rozmawiam z dr Pawłem Moczydłowskim – pułkownikiem Służby Więziennej, który w latach 1990–1994 kierował Centralnym Zarządem Zakładów Karnych w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Zamordował psycholog w zakładzie karnym

Artur R. zamordował kobietę w zakładzie karnym w Rzeszowie podczas rutynowej konsultacji psychologicznej. Mężczyzna był tymczasowo aresztowany i czekał na rozprawę w sprawie, w której wcześniej postawiono mu zarzuty. Jak udało się nam ustalić morderstwa dokonał za pomocą nożyczek, które później znaleziono na zewnątrz zakładu karnego. O sprawie rozmawiam z moim gościem – dr płk. Pawłem Moczydłowskim.

Delegacja z Ministerstwa Sprawiedliwości w zakładzie karnym w Rzeszowie

W związku z tragedią na podkarpacie udała się delegacja z Ministerstwa Sprawiedliwości, która przeprowadzi kontrolę w zakładzie karnym w Rzeszowie. Dyrekcja jednostki nadal nie udziela jakichkolwiek komentarzy i nie odpowiada na kluczowe pytanie związane ze sprawą – czy osadzony przemycił nożyczki z celi do pokoju psycholog. Gdyby tak się stało, mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której przed sądem stanąłby nie tylko faktyczny sprawca morderstwa, ale też funkcjonariusze, którzy nie dopełnili sowich obowiązków w związku z pełnioną służbą.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo i pomóż mi w dalszym rozwoju portalu i programu, w którym rozmawiam z wyjątkowymi osobowościami ze świata polityki, sztuki, muzyki i show-bizzu. To moja praca, a jej kontynuowanie będzie możliwe jedynie dzięki Twojemu bezcennemu wsparciu i zaangażowaniu. Dziękuję!

W rozmowie płk. Paweł Moczydłowski mówi o ewentualnych konsekwencjach prawnych jakie mogą spotkać funkcjonariuszy pełniących służbę w dniu morderstwa. Przy okazji porusza również wątek nieprzemyślanych zachowań, a nawet przestępstw, których notorycznie dopuszczają, się nadzorujący wykonywanie kary pozbawienia wolności przez osadzonych, strażnicy więzienni. Mowa o głośnej sprawie handlu narkotykami w ZK Białołęka, a także zmuszaniu do prostytucji osadzonych kobiet w zakładzie karnym na warszawskim Grochowie.